czwartek, 30 października 2014

                       Gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu (Łk 19,5).

                       Pan Jezus był człowiekiem towarzyskim. Chętnie przyjmował zaproszenia i odwiedzał ludzi: dom Marii, Marty i Łazarza, Piotra, Mateusza…, lista jest długa. Były też i inne gościny, gdy zapraszający nie mieli czystych intencji. Bardziej chodziło im o sprowokowanie Jezusa do wypowiedzenia jakiegoś  słowa czy wykonania gestu, który mógłby się stać powodem zaatakowania Mistrza z Nazaretu, oskarżenia Go na przykład o łamanie Prawa. Co stało się u Zacheusza? Najprościej mówiąc, zaprosił on Jezusa nie tylko do swego domu, ale i serca. A potem już wszystko było jasne: oszust i malwersant staje się dobroczyńcą, tyran otrzymuje serce łagodnego baranka… Recepta niby prosta: do domu i serca! Jezus nie tylko na zabytkowej i cennej ikonie, ale w sercu. Jego wizerunek nie tylko wykonany w złocie czy bursztynie, ale przede wszystkim wyryty w sercu…   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz