środa, 8 kwietnia 2015

Jeżeli więc ustami swymi wyznasz, że JEZUS JEST PANEM, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych- osiągniesz zbawienie
 ( Rz 10,9).

           Powyższe słowa są często przytaczane przez różne ruchy odnowy Kościoła jako uzasadnienie konieczności osobistego wyboru Jezusa jako swego Pana i Zbawiciela. W trakcie takiego aktu należy złożyć publiczne wyznanie wiary i zaprosić Chrystusa do swego życia. Jest to zapewne słuszne i dobre, gdyby jednak słowa o wyznaniu ustami zrozumieć trochę szerzej… Jakże cudowny byłby świat, w którym piekarz wyznawałby wiarę w Pana Jezusa również  przez jakość wypiekanego chleba, fachowiec remontujący nasze mieszkanie poprzez rzetelność świadczonej usługi, a polityk przez wierność danym słowom. Potrzeba takiej dojrzałej i pogłębionej obecności Pana Boga. Słusznie zwrócił kiedyś na to uwagę o. Jacek Salij, cytując słowa Pisma św. w kontekście tragedii w gdańskim gimnazjum: Panie, gdybyś tu był, nasza siostra by nie umarła ( por. J 11,21). Ciągle za mało jest Jezusa w naszych rozmowach, zabawach, w klasach szkolnych i zakładach pracy, w sposobie spędzania wolnego czasu i uprawiania polityki. Owszem, są znaki Jego obecności, zdarzają się uroczyste poświęcenia i nadawanie imienia, a nawet Msze św. tam właśnie odprawiane, ale później…


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz