Jeżeli więc ustami swymi wyznasz, że JEZUS JEST PANEM,
i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych- osiągniesz zbawienie
( Rz 10,9).
Powyższe słowa są często przytaczane przez
różne ruchy odnowy Kościoła jako uzasadnienie konieczności osobistego wyboru Jezusa jako swego Pana i Zbawiciela. W trakcie
takiego aktu należy złożyć publiczne wyznanie wiary i zaprosić Chrystusa do
swego życia. Jest to zapewne słuszne i dobre, gdyby jednak słowa o wyznaniu ustami zrozumieć trochę
szerzej… Jakże cudowny byłby świat, w którym piekarz wyznawałby wiarę w Pana
Jezusa również przez jakość wypiekanego
chleba, fachowiec remontujący nasze
mieszkanie poprzez rzetelność świadczonej usługi, a polityk przez wierność
danym słowom. Potrzeba takiej dojrzałej i pogłębionej obecności Pana Boga. Słusznie
zwrócił kiedyś na to uwagę o. Jacek Salij, cytując słowa Pisma św. w kontekście
tragedii w gdańskim gimnazjum: Panie,
gdybyś tu był, nasza siostra by nie umarła ( por. J 11,21). Ciągle za mało jest
Jezusa w naszych rozmowach, zabawach, w klasach szkolnych i zakładach pracy, w
sposobie spędzania wolnego czasu i uprawiania polityki. Owszem, są znaki Jego
obecności, zdarzają się uroczyste poświęcenia i nadawanie imienia, a nawet Msze
św. tam właśnie odprawiane, ale później…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz